top of page
Szukaj

Zarządzanie emocjami - wprowadzenie

Zaktualizowano: 1 gru 2023



Zarządzanie emocjami...ah jakie to bywa trudne!

Jak więc sobie z nimi (emocjami) poradzić? Może znajdziesz jakiś drogowskaz w obszarach opisanych poniżej.

Najpierw proszę zerknij jeszcze raz na zdjęcie koni, które załączyłam do tego postu. Co widzisz? Jakie emocje w Tobie budzi to, co widzisz? Jak myślisz, dlaczego tak właśnie czujesz? A może nic nie czujesz?


Ile osób tyle odpowiedzi. Może jeden będzie czuł tęsknotę na wspomnienie chwil z dzieciństwa, kiedy to jeździł na wieś do Dziadków, gdzie były konie, a że bardzo kochał Dziadków, marzy by wrócić do tamtych chwil. Drugi może czuć lęk, bo kiedyś czyścił kopyta i dostał w nogę. Inny poczuje wstręt, bo konie mu brzydko pachną, a najczęściej nie czuje nic widząc konia, bo nie takie mu rzeczy w głowie i sercu.

To, że tak bardzo różnimy się jako ludzie ma związek z uwarunkowaniami genetycznymi i środowiskiem w jakim przyszło nam dorastać; co innego może być też dla nas ważne. Patrząc więc na to samo, widzimy co innego; co innego czujemy i inaczej reagujemy. Uczenie się więc zarządzania emocjami, będzie się wiązało z czymś innym dla każdego z nas.

Najpierw wyjaśnię, co mam na myśli pisząc o zarządzaniu.

W tym kontekście mam na myśli w ogóle ich czucie, umiejętność przeżywania i porządkowania; czasem może to oznaczać odzyskiwanie do nich zdrowego dostępu oraz po tym „cyklu” umiejętność decydowania, co pod ich wpływem zrobić (to czasami mikrosekundy na akcję i świadomą reakcję).


Przede wszystkim emocje czynią nas ludźmi i pełnią bardzo ważną funkcję informacyjną. Nieświadomość ich istnienia albo zablokowanie ich czucia (np. przez funkcje ochronne, które służą przetrwaniu) pozbawia nas możliwości zdrowego stawiania granic, bo to choćby już przecież poczucie irytacji pozwala na zareagowanie na tyle szybko, by coś nie urosło do ZŁOŚCI POZIOMU MAXI, gdzie istnieje ryzyko, że to już my przekroczymy granice innych swoim działaniem.

Potrzebne jest też czucie emocji związanych ze smutkiem, bo jak inaczej będziesz wiedzieć, że jakieś Twoje potrzeby są niezaspokojone; że coś jest dla Ciebie ważne lub że ktoś jest/był dla Ciebie ważny. Co innego zdrowo może nas zmotywować do pomocy jak nie empatia? itd.

Lęk z kolei będzie nas ostrzegał przed niebezpieczeństwem.

Nie problem więc w CZUCIU, a kiedy emocje zaczynają już „rządzić”, gdy np. popychają nas w depresję, a lęk/strach wycofa nas z życia społecznego lub będziemy „gonić króliczka” w nadziei, że jakieś działanie uchroni nas przed niebezpieczeństwem (mam na myśli już te domniemane).

Jak więc zachować równowagę i potrafić się regularnie wyregulowywać dbając o higienę umysłu każdego dnia?

Praca z emocjami to długi proces i dużo zależy od kontekstu. Niektórym pomagają aktywności, a stopień ich natężenia będzie zależał od ilości tego, ile za dużo lub za mało jest danej emocji. I tak np. starczy „mi” spacer, gdy nazbierało się frustracji; „potrzebuje” worka treningowego, gdy ktoś mocno przekroczył „moje” granice. Starczy mi rozmowa z zaufaną osobą, gdy „mi” smutno; „potrzebuję” terapeuty, gdy ten smutek trwa tygodniami i nie „potrafię” już czuć nic innego.

Warto pamiętać, że niektóre sytuacje w życiu będą wiązały się z doświadczaniem silniejszych emocji (jak np. rozmowa o pracę, ważny egzamin) i ciężko być wtedy „wyspą”. Niektórym pomaga wtedy powtarzanie sobie, że te uczucia z czasem miną i zaakceptowanie nieprzyjemnych doznań.

Pomocne może się również okazać, nie narażanie się na zbyt dużą ilość potencjalnych „wyzwalaczy” jeśli już znamy się na tyle, by wiedzieć, że trudno będzie nam to potem „pomieścić”. Nasza pojemność może natomiast się powiększać min. poprzez pracę rozwojową z samym sobą.

Niestety doświadczenie w życiu traumy (reakcji organizmu na trudne wydarzenia) może przekroczyć możliwości organizmu do samoregulacji. Powyższe przykłady mogą więc w takich przypadkach nie przynieść rezultatów i wymagają wsparcia farmakologicznego i/lub psychoterapeutycznego.


W zarządzaniu emocjami, tak jak w przypadku pracy nad myślami czy przekonaniami bardzo może pomóc rozróżnienie, że NIE JESTEŚMY JAKĄŚ EMOCJĄ. I tak na przykład chwila refleksji nad tym, że doświadczam właśnie uczucia wstydu, pozwoli „mi” uniknąć formułowania zdań, że „jestem do niczego” tylko „czuję się do niczego”, bo coś nie nie udało lub tak, to „oceniłam” (tu zachęcam do zaciekawienia się dlaczego ten wstyd się pojawił, z czego może wynikać).


Każdą myśl jak i emocje można sobie wyobrazić tak, jakby oglądało się liścia unoszącego się na wodzie. Jest….płynie….widzę/czuję wyraźnie...coraz mniej...oddala się. Nie musi to być liść. Może być cokolwiek, choćby chmura.

To może być pomocny nawyk, ale w przypadku emocji jaką jest złość, warto pamiętać, że niesie ona potężną energię i z czasem może się przecież przekształcić w uczucie zawiści i popychać do działań z intencją uczynienia komuś krzywdy. Skoro to tak duża energia, można by spróbować wykorzystać ją do innych celów...”Czuję” złość na to czego doświadczam w danej sytuacji/pracy/środowisku – to może „wykorzystam” tą energię do zmiany czegoś w swojej codzienności..?


Jeśli nie mamy świadomości, że naszymi decyzjami zarządza złość, możemy zacząć wyżywać się na sytuacjach lub osobach, które nie są związane bezpośrednio z sytuacją, które ją wywołały. (A może coś sięga aż do tego, czego doświadczyłam/em w dzieciństwie?).


I ostatni watek: „Wolna wola”. Odniosę się tutaj do rzeczywistych przypadków klinicznych psychiatry Bruce’a D. Perry, który opisał je w książce „O chłopcu wychowywanym jak pies” (polecam każdemu, kto pracuje z dziećmi). Już sam tytuł książki zdradza, jakie przypadki kliniczne leczył. Jest wiele pouczających kwestii jakie poruszył, min to, jak niezwykle ważny jest nasz pierwszy rok życia. Głębiej wnikając w opisane historie, łatwiej zrozumieć różne zaburzenia. Ciekawe są jednak refleksje Autora, że owe zaburzenia nie oznaczają całkowitej utraty wolnej woli.

Odnoszę się do tak dramatycznych przypadków tylko na moment, bo mogą być świadectwem, że najtrudniejsze w życiu doświadczenia i związane z nimi uczucia i emocje stawiają nas przed wyborem, co z nimi zrobimy.

Czy więc „zarządzając” emocjami nie warto byłoby się na moment zastanowić nad naszymi intencjami, pobudkami czy celami, które nami kierują?…

(…) A skoro już o przyczynach „mowa” wrócę do zdjęcia...Dlaczego coś przyciąga Twój wzrok na tym zdjęciu? Dlaczego akuratnie to?




23 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page